czwartek, 6 lutego 2014

Czytelnik to podglądacz

Nie chcę silić się na recenzję tego filmu, bo mój blog dotyczy literatury, a nie X muzy. Nie jest to, powiem krótko, dzieło wielkie i na pewno nie zapisze się w annałach światowej kinematografii. A jednak, "urzekła mnie ta historia" ;-). Dlaczego? Głównie dlatego, że po raz pierwsze spotkałem się z filmem o literaturze, o byciu jej odbiorcą, o relacjach między tekstem a czytelnikiem. Tak przynajmniej postrzegam "U niej w domu" Francoisa Ozona.
     Nauczyciel francuskiego Germian odkrywa w swej, nazwijmy rzecz po imieniu, tępej klasie talent literacki. Młody Calude Garcia okazuje się pisać zajmująco, ekscytująco i wciągająco. Sztampa, nieprawdaż? Pikanterii nadaje temu jednak temat eksplorowany prze młodego literata. Jest nim życie rodzinne jego kolegi Raphy Artole, a szczególnie osoba jego matki, Esther, która fascynuje "Calude'a - podglądacza". Młody prozaik dostarcza nauczycielowi kolejne rozdziały będące zbiorem obserwacji, wrażeń i fascynacji, ale też kpin i szyderstw. Germain i jego żona są pod coraz silniejszym wpływem zwierzeń Claude'a, choć sama historia jest raczej mdła. I tu warto się zatrzymać...

      Bo to, co jest największą siłą tego filmu, to próba pokazania, czym jest literatura. My czytelnicy, dajemy się jej wciągnąć, ulegamy jej, pozwalamy się wodzić za nos. Marzymy, jak nauczyciel Germain, że autor ulegnie naszym podszeptom, że pokieruje fabułą zgodnie z tym, czego oczekujemy. Gdy robi coś innego, potrafimy być wściekli albo podziwiać go jeszcze bardziej. 
      Literatura, mami nas, wkracza w nasze życie, manipuluje nami, prowadzi na manowce, czasem ośmiesza i kompromituje nas, głównie w naszych własnych oczach. Pisarze potrafią być jak młody Calude, uwodzicielscy, z pozoru niewinni, ale skrywający ciemną stronę, bezczelni, aroganccy. Czasem karmią nas prostymi schematami, by za chwilę palnąć w pysk czymś, czego się nie spodziewaliśmy.
      No i to, co jest prawdą przez każdego czytelnika wypieraną ze świadomości. Jesteśmy podglądaczami! Lubimy zaglądać ludziom do kuchni, łazienki i salonu. Czasem patrzymy z dystansu, zaglądamy przez okno. Innym razem wchodzimy do domu, a jeszcze innym uchylamy drzwi sypialni, akurat, gdy ona i on... Wstydź się czytelniku. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz